Szejk kazał służącej udawać swoją żonę. Nie wiedział, że tajemniczy naszyjnik ujawni sekret jego rodziny.

Szejk kazał służącej udawać swoją żonę. Nie wiedział, że tajemniczy naszyjnik ujawni sekret jego rodziny.

— Dzisiaj wieczorem wystąpisz przed wszystkimi jako moja żona.

Szejk Khalid Al-Rashid wypowiedział te słowa z taką pewnością, jakby wydawał zwykłe polecenie. Następnie podał swojej pokojówce, Mayi Haddad, przepiękną suknię z czerwonego jedwabiu.

Dziewczyna ostrożnie rozłożyła materiał. W tej samej chwili z ukrytej fałdy wysunął się niewielki srebrny wisiorek i upadł na marmurową podłogę.

Maya podniosła go i nagle znieruchomiała.

Na zawieszce widniał półksiężyc otaczający ośmioramienną gwiazdę.

Dokładnie taki sam symbol zdobił naszyjnik, który od dzieciństwa nosiła na szyi. Otrzymała go od Salmy, kobiety, którą przez całe życie uważała za swoją matkę.

Kiedy Khalid zobaczył znalezisko, z jego twarzy odpłynęła krew.

— Skąd to masz? — zapytał ochrypłym głosem.

— Wypadło z sukni. Dlaczego pan tak na to patrzy?

— Ponieważ ta suknia należała do Nour.

— Kim była Nour?

Zanim szejk zdążył odpowiedzieć, odezwał się Faris, jego sędziwy doradca.

— Wasza Wysokość, proszę najpierw zapytać dziewczynę, jak nazywa się jej matka.

— Salma Haddad — odpowiedziała zdezorientowana Maya.

Faris zamknął oczy, jakby właśnie potwierdziły się jego najgorsze obawy.

Wyjaśnił, że Salma przed laty pracowała jako opiekunka Nour, narzeczonej Khalida, która trzy lata wcześniej zniknęła bez śladu.

Jednak to nie było wszystko.

Dwadzieścia pięć lat wcześniej, w samym środku brutalnej walki o rodzinny majątek, z królewskiego pałacu zniknęło niemowlę. Salma potajemnie wywiozła dziecko, aby uchronić je przed niebezpieczeństwem.

Maya poczuła, jak serce zaczyna jej walić.

— Chce pan powiedzieć, że… tym dzieckiem mogłam być ja?

Wkrótce przeprowadzono badania genetyczne.

Wyniki potwierdziły, że Maya była spokrewniona z rodziną Nour.

Jeszcze tego samego dnia dziewczyna ponownie obejrzała czerwoną suknię. Podczas sprawdzania szwów natrafiła na maleńką karteczkę ukrytą w podszewce.

Widniały na niej zaledwie cztery słowa:

Przyjęcie. Stolik numer siedem.

Okazało się, że Nour miała założyć tę kreację na spotkanie z wpływowymi inwestorami. Zniknęła jednak tuż przed uroczystością.

Teraz, po trzech latach, ci sami biznesmeni ponownie przyjeżdżali do pałacu.

Khalid zaproponował ryzykowny plan.

— Załóż tę suknię i przyjdź ze mną. Być może ktoś z nich zdradzi, co naprawdę spotkało Nour.

Maya długo się wahała, lecz ostatecznie zgodziła się pomóc.

Kiedy wieczorem przekroczyła próg rozświetlonej sali balowej, rozmowy na moment ucichły.

Biznesmen Omar Vassal, stojący niedaleko wejścia, spojrzał na nią i wypuścił kieliszek z dłoni.

Szkło roztrzaskało się o posadzkę.

— Nour?! — wyszeptał przerażony.

Maya podeszła bliżej.

— Dlaczego tak pan zareagował? Czego się pan obawia?

Mężczyzna cofnął się o krok.

— Ta suknia… należała do kobiety, która nie żyje.

— Skąd pan wie, że Nour umarła? Przecież nigdy nie odnaleziono jej ciała.

Omar nie odpowiedział.

Odwrócił się i niemal wybiegł z sali.

Maya natychmiast skierowała się do stolika numer siedem.

Przesunęła dłonią po jego spodniej części i wyczuła niewielki mechanizm. Po naciśnięciu ukrytego zatrzasku otworzyła się wąska skrytka.

W środku znajdował się nośnik pamięci.

Jeszcze tej nocy Khalid, Maya i Faris obejrzeli zapisane na nim nagranie.

Na ekranie pojawiła się Nour, prowadząca gwałtowną rozmowę z Salmą.

— Jeśli mnie zabraknie, obiecaj, że ochronisz Mayę! — mówiła Nour.

— Ona nie może dowiedzieć się, kim naprawdę jest! — odpowiedziała Salma.

— Ma prawo poznać prawdę!

— Nie, dopóki Khalid nie odkryje, czego dopuścił się jego ojciec!

Szejk gwałtownie wyprostował się w fotelu.

— Mój ojciec? Co on ma z tym wspólnego?

Na nagraniu Nour powiedziała coś, co zmroziło wszystkim krew w żyłach.

— Jeśli Rashid odnajdzie Mayę, odbierze jej wszystko. Dokładnie tak, jak zrobił to z jej matką.

Faris opuścił głowę.

Nie mógł dłużej milczeć.

Wyjawił, że Rashid Al-Rashid, ojciec Khalida, którego cztery lata wcześniej oficjalnie uznano za zmarłego, w rzeczywistości żył i ukrywał się poza granicami kraju.

Nour odkryła, że Rashid przez lata fałszował dokumenty spadkowe i przejmował majątek należący do innych członków rodziny.

Doradca podszedł do sejfu ukrytego za obrazem i wyjął pożółkły akt urodzenia.

Położył go przed Mayą.

Dziewczyna przeczytała:

Imię i nazwisko: Maya Al-Rashid.

Matka: Layla Al-Rashid.

Layla była rodzoną siostrą Rashida. Dwadzieścia sześć lat wcześniej ogłoszono, że zginęła w tragicznym wypadku.

Maya poczuła zawroty głowy.

Przez całe życie uważała się za córkę zwyczajnej kobiety, która samotnie ją wychowała.

Tymczasem była członkinią potężnego rodu.

Co więcej, Nour nie była jej siostrą, jak początkowo podejrzewano, lecz kuzynką.

A zgodnie z prawdziwymi dokumentami spadkowymi Maya odziedziczyła ogromną część rodzinnej fortuny.

Wtedy Khalid zrozumiał coś jeszcze.

Wielomilionowa umowa, którą zamierzał podpisać z zagranicznymi inwestorami, obejmowała ziemie i nieruchomości należące prawnie do Mayi.

Bez jej podpisu transakcja nie mogła dojść do skutku.

Dziewczyna, która jeszcze rano sprzątała pałacowe komnaty, nagle stała się osobą mogącą zablokować najważniejszy interes szejka.

Jednak na nośniku znajdował się jeszcze jeden plik.

Khalid uruchomił nagranie.

Nour siedziała przed kamerą, wyraźnie zdenerwowana.

— Mayo, jeśli to oglądasz, musisz zapamiętać jedną rzecz. Więzy krwi nie gwarantują lojalności. Nie ufaj nikomu tylko dlatego, że nazywa cię rodziną.

Zrobiła krótką przerwę.

— Khalid nie jest twoim wrogiem. To jego ojciec odebrał twojej matce majątek, wolność i całe życie.

Maya wstrzymała oddech.

— Layla nie zginęła w żadnym wypadku — kontynuowała Nour. — Przez lata była przetrzymywana w odosobnieniu.

Na ekranie pojawiły się współrzędne geograficzne.

Prowadziły do dawno opuszczonej królewskiej rezydencji.

Jeszcze przed wschodem słońca Maya, Khalid, Faris i kilku zaufanych strażników dotarli na miejsce.

Posiadłość wyglądała na niezamieszkaną. Wysokie okna zasłaniały ciężkie kotary, a korytarze pokrywał kurz.

Podczas przeszukiwania biblioteki jeden ze strażników zauważył nietypowe zarysowania na podłodze.

Khalid przesunął ogromny regał.

Za nim znajdowały się wąskie schody prowadzące pod ziemię.

Na ich końcu odkryli ukrytą komnatę.

W środku leżały ubrania, książki, lekarstwa i rodzinne fotografie. Wszystko wskazywało na to, że ktoś mieszkał tam przez wiele lat.

Na biurku stała niewielka lampka.

Obok znajdowała się koperta.

Na jej powierzchni zapisano jedno imię:

Maya.

Dziewczyna otworzyła list drżącymi rękami.

Data wskazywała, że napisano go zaledwie trzy tygodnie wcześniej.

Moja najdroższa córeczko,

Jeżeli czytasz te słowa, Nour zdołała doprowadzić cię do prawdy.

Nie trać teraz czasu na zastanawianie się, dlaczego zniknęłam i dlaczego nie mogłam cię wychować.

Najpierw musisz odnaleźć człowieka, który nadal więzi Nour.

Dopiero wtedy poznasz całą historię naszej rodziny.

Maya przycisnęła kartkę do piersi.

— Nour żyje! — zawołała.

W tej samej chwili gdzieś za nimi rozległ się metaliczny zgrzyt.

Ciężkie drzwi powoli się otworzyły.

Do komnaty wszedł starszy mężczyzna ubrany w ciemny garnitur. W jednej dłoni trzymał czarną laskę.

Khalid cofnął się, jakby zobaczył ducha.

— Ojcze…?

Przed nimi stał Rashid Al-Rashid.

Człowiek, którego wszyscy od czterech lat uważali za zmarłego.

Maya natychmiast podeszła do niego.

— Gdzie jest moja matka?! Gdzie przetrzymujecie Nour?!

Rashid nie odpowiedział od razu.

Jego wzrok zatrzymał się na czerwonej sukni.

— Salma powinna była zniszczyć tę przeklętą kreację — powiedział chłodno.

Khalid zacisnął pięści.

— Wiedziałeś, że Maya tu przyjedzie?

Starzec uśmiechnął się.

— Oczywiście. Myślisz, że tamto spotkanie naprawdę dotyczyło inwestycji?

— Więc po co je zorganizowałeś? — zapytała Maya.

Rashid powoli oparł obie dłonie na lasce.

— Chciałem zobaczyć, która z dziewcząt odważy się założyć tę suknię.

Nagle za jego plecami poruszył się cień.

Z ciemnego korytarza wyszła szczupła kobieta o długich, ciemnych włosach.

Jej twarz była blada i zmęczona, lecz Khalid rozpoznał ją natychmiast.

Na jej szyi połyskiwał srebrny półksiężyc z ośmioramienną gwiazdą.

— Nour…? — wyszeptał.

Kobieta nawet na niego nie spojrzała.

Całą uwagę skupiła na Mayi.

W jej oczach pojawiły się łzy.

— Jak bardzo wyrosłaś…

Maya zrobiła niepewny krok naprzód.

— Znasz mnie?

— Znam cię od chwili, gdy przyszłaś na świat.

— Więc błagam, powiedz mi, kim jestem! Dlaczego wszyscy przez tyle lat mnie okłamywali?!

Nour nerwowo spojrzała na otaczających ich ludzi.

— Nie mogę powiedzieć ci wszystkiego tutaj.

— Dlaczego?!

Kobieta zbliżyła się i ściszyła głos.

— Ponieważ człowiek odpowiedzialny za zniknięcie twojej matki stoi teraz w tym pomieszczeniu.

Maya natychmiast odwróciła się do Rashida.

— To on, prawda?!

Ale Nour powoli pokręciła głową.

— Nie, Mayo. To nie Rashid.

Zapadła przerażająca cisza.

Maya spojrzała na Khalida.

Potem na Farisa.

Wreszcie przeniosła wzrok na strażników pilnujących wejścia.

Każdy z nich wyglądał na równie zaskoczonego.

Ale ktoś kłamał.

Ktoś obecny w tej komnacie przed laty zdradził jej matkę i przez cały ten czas skutecznie ukrywał swoją rolę.

A teraz prawdziwy sprawca stał zaledwie kilka kroków od Mayi, spokojnie słuchając każdego słowa.

I wiedział, że wystarczy jedno zdanie Nour, aby jego największa tajemnica wreszcie wyszła na jaw.